piątek, 10 maja 2013

Świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń

Niewiele jest książek, które nokautują mnie emocjonalnie i wywracają mój światopogląd „do góry nogami”. Myślałam, że o raku wiem dużo, ponieważ najbliższa mi osoba zmagała się z tą chorobą. Rak to wyrok, a tylko kwestią czasu jest wykonanie tego wyroku. Sięgając po powieść Johna Greena wiedziałam, że będę musiała zmierzyć z przeszłością, miałam świadomość, że nie będzie to łatwe ale teraz wiem, że żadna książka nie dała mi tak wiele.
 
Hazel ma szesnaście lat i jest śmiertelnie chora, a jej wiernym towarzyszem jest aparat tlenowy, którego nazwała Philip. Rak odmienił jej życie i zamiast zajmować się tym, czym zajmuje się przeciętna nastolatka dziewczyna spędza dni na oglądaniu telewizji i czytaniu. Zmuszona przez rodziców do uczestnictwa w spotkaniach grypy wsparcia nawet nie przypuszcza, że na jednym z nich spotka chłopaka o imieniu Augustus, który nie tylko wejdzie z butami w jej życie, ale też podaruje jej bezcenny dar miłości

 
Temat śmierci w literaturze nie jest niczym nowym i sięgając po książkę Greena czytelnik może sądzić, że „Gwiazd naszych wina” to kolejna smutna powieść o umieraniu, trudnej walce z chorobą zakończona tym, co nieuchronne, bądź dająca nadzieję, bo przecież cuda czasem się zdarzają, tym bardziej w literaturze, kiedy to autor jest panem życia i śmierci bohaterów. Mam jednak wrażenie, że zamysłem autora nie było wzruszenie odbiorcy, lecz zwrócenie jego uwagi na ważniejsze kwestie, które często w sytuacjach trudnych nam umykają

John Green stworzył bohaterów z krwi i kości, młodych ludzi zmagających się z chorobą, która nie tylko wyniszcza fizycznie, ale i psychicznie. Sprawia, że każdy dzień jest wielką niewiadomą, a chwilowe polepszenie samopoczucia może być tym ostatnim. Nie są pewni jutra, ale wiedzą na pewno, że nie dane im będzie zestarzeć się, mieć dzieci... Codziennie toczą heroiczną walkę o każdy krok, o każdy oddech, ale to nie przeszkadza im żyć pełnią życia. Każdemu z nich rak „odebrał” inną cząstkę, a mimo to potrafią go akceptować , nie użalają się nad sobą, nie zamykają się w swoim pokoju i nie zadają retorycznego pytania dlaczego ja ?

Autor pokazał, jak choroba nowotworowa wpływa nie tylko na chorych, ale też na jego najbliższe otoczenie. To pełni miłości i nadziei rodzice, którzy za wszelką cenę starają się uratować swoją latorośl, cierpią i są pełni obaw, jak poradzą sobie ze śmiercią ukochanego dziecka. To koledzy i koleżanki z czasów przed chorobą, którzy z czasem oddalają się, bądź przyjmują postawę Kaitlyn To także zwykli przechodnie na ulicy pospiesznie odwracający wzrok lub gapiący się ze współczuciem

W tej książce oprócz cierpienia, bólu, rozczarowania i bezsilności znajdziecie miłość, przyjaźń i poświecenie. Poznacie wspaniałych młodych ludzi, którzy nie rozczulają się się nad sobą i przyjmują postawę, która niejednokrotnie wzbudza w czytelniku skrajne emocje. Żyją, mają odwagę spełniać swoje marzenia i nie boją iść za głosem serca, mimo że zabiło dla kogoś, kto może nie dożyć jutra. Książka przesycona jest czarnym humorem, który bardzo dobrze ukazuje dystans bohaterów do siebie i swojej choroby. Autor nie owija niczego w bawełnę, nie upiększa i nie mydli oczu, a jego bohaterowie poprzez swoją szczerość nie pozostawiają czytelnikowi wątpliwości, co do swojego samopoczucia czy też punktu widzenia. Autor wprowadza kilka elementów o znaczeniu symbolicznym: min. ulubiona książka głównej bohaterki „Cios udręki” i tablica na stronie internetowej, które „mówią” więcej , niż jakiekolwiek słowa

„Gwiazd naszych wina” to jedna z tych powieści, które wywołują suchość w gardle i pozwalają odbiorcy przekonać się ile ma w sobie wrażliwości i empatii. Nie ckliwa, a mimo to chwytająca, za serce i sprawiającą, że momentami łzy lecą ciurkiem. Pozostawiająca czytelnika z mętlikiem w głowie, uświadamiająca mu pewne aspekty, a jednocześnie pozostawiając z mnóstwem pytań bez odpowiedzi. Ja dzięki tej książce zrozumiałam więcej, niż chciałam i polecam ją wszystkim, którzy mają odwagę zmierzyć się z tematem trudnym wywołującym emocjonalny rollercoaster
 
„- Jestem granatem - powtórzyłam. - Chcę trzymać się z dala od ludzi, czytać książki, rozmyślać i spędzać czas z wami, ponieważ i tak nie mogę zrobić nic, żeby was nie zranić. Jesteście zbyt zaangażowani, więc pozwólcie mi po prostu żyć tak, jak chcę, dobrze? Nie mam depresji. Nie muszę nigdzie wychodzić. I nie mogę być typową nastolatką, ponieważ jestem granatem.”

Ze strony wydawnictwa:

cudownej terapii jej życie zostało przedłużone o kilka lat.

Jednak nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół, nie funkcjonuje jak inne dziewczyny w jej wieku, zmuszona do taszczenia ze sobą butli z tlenem i poddawania się ciężkim kuracjom. Nagły zwrot w jej życiu następuje, gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje niezwykłego chłopaka. Augustus jest nie tylko wspaniały, ale również, co zaskakuje Hazel, bardzo nią zainteresowany. Tak zaczyna się dla niej podróż, nieoczekiwana i wytęskniona zarazem, w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania: czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może po sobie zostawić na świecie.

Wnikliwa, odważna, pełna humoru i ostra Gwiazd naszych wina to najambitniejsza i najbardziej wzruszająca powieść Johna Greena. Autor w błyskotliwy sposób zgłębia w niej tragiczną kwestię życia i miłości.
 
Tytuł: Gwiazd naszych wina
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 312
Data wydania: 2013-02-06

33 komentarze:

  1. Marzy mi się lektura tej książki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie bym chciała to przeczytać, chociaż tematyka dość bolesna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wrażenie, że wszyscy ją czytali, tylko ja nie... Koniecznie muszę to nadrobić. Do tej pory nie przeczytałam ani jednej negatywnej recenzji!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam tę książkę! : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam wiele mega pozytywnych opinii na temat tej książki i widzę, że ty również wyrażasz się o niej niezwykle pochlebnie, dlatego chyba i ja wreszcie się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. mam wielką ochotę na tę książkę, nawet mimo tego że na ogół nie lubię książek o chorobach. są dla mnie zbyt smutne. czytałam tylko Love story.. jednak tym razem zaryzykuję.

    nie zgadzam się z tym, że tak to wyrok. ludzie pokonują tę chorobę. rozumiem, że jeśli bliskiej Ci osobie się nie udało (bardzo współczuję), to możesz tak nie sądzić, ale... to tak jakby powiedzieć, że życie jest wyrokiem. bo i tak kiedyś wszyscy umrzemy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Love story" to mistrzostwo, mimo, że czytałam ją wieki temu do dziś pamiętam jak się zaczyna, może nie dosłownie, ale sens pierwszego zdania- co można powiedzieć, o dziewczynie, która właśnie umarła

      Jeżeli chodzi o książkę, to jestem pewna, ze ryzyko się opłaca

      Usuń
  7. Czytałam i do dzisiaj pamiętam emocje towarzyszące mi podczas tej lektury. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam i do dzisiaj pamiętam emocje towarzyszące tej książce. Niezapomniana lektura.

    OdpowiedzUsuń
  9. Może kiedyś się przełamie i sięgnę po coś poważniejszego

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam i była to cudowna książka! Na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę. :) Teraz z niecierpliwością wyczekuję kolejnej powieści tego autora "Papierowe miasta". :))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiele wspaniałych recenzji tej książki i coraz wiekszy apetyt na nia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Już niedługo "Papierowe miasta" pana Greena ukażą się w księgarniach. :3
    Po genialnej "Gwiazd naszych winie" mam nadzieję na kolejną wartościową opowieść. A tak notabene - ciekawa recenzja, zwłaszcza zakończenie z rollercoasterem. :)

    OdpowiedzUsuń

  13. Smutna, wzruszająca, piękna książka. Koniecznie muszę ja przeczytać!!

    OdpowiedzUsuń
  14. "Gwiazd naszych wina" są moją pozycją obowiązkową, nie mogę się doczekać, kiedy zacznę czytać tę książkę!
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mmmmm, muszę ją przeczytać! Już na mnie czeka, ale nie mam teraz kompletnie na nią czasu, ale może w przyszłym miesiącu...

    OdpowiedzUsuń
  16. Eh, ileż ja już się naczytałem o tej książce, a mimo to nadal nie potrafię się za nią wziąć :( Chyba musi na mnie jeszcze troszkę poczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ta książka znajduje się na mojej liście do szybkiego przeczytania ;) Mam nadzieję, że mi się uda !

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaintrygowałaś mnie i choć wolę inne klimaty, postanowiłem dać tej ksiażce szansę

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę koniecznie przeczytać tę książkę! Świetna recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tyle dobrego już czytałam o tej książce, że chyba w końcu się skuszę na jej lekturę

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę, ale jakoś nie chce wpaść mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę, ale jakoś nie chce wpaść mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam, czytałam! Chyba nawet w tym samym czasie co ty. :) Książka bardzo przypadła mi do gustu, jest świetna, rozwala emocjonalnie i włącza refleksję. :)

    CUDO!

    OdpowiedzUsuń
  24. o tej tematyce polecam Ci też Damy radę mamo. mocna i wzruszająca historia.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo dużo dobrego o niej słyszałam dlatego będę musiała się za nią rozejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Muszę dorwać tę książkę. Koniecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ta pozycja jeszcze przede mną, nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Po "Papierowych miastach" wiem, że musze przeczytac tę ksiązkę:)

    OdpowiedzUsuń
  29. KOCHAM TĘ KSIĄŻKĘ!!!!!!!!!!! Dobrze ją ujęłaś w tej recenzji:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ta książka ogromnie mnie poruszyła. Nie widziałam filmu i nie wiem, czy też jest tak dobry, ale powieść zrobiła na mnie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  31. O niesamowitości tej książki świadczy odczucie, że przez ten krótki czas kiedy ja cztalam chciałam być chora na raka...

    OdpowiedzUsuń