wtorek, 11 lutego 2014

Zabójca

Maria Nurowska jest jedną z najbardziej znanych polskich pisarek. Zadebiutowała w 1974 roku na łamach miesięcznika „Literatura”, a popularność przyniósł jej zbiór opowiadań „Nie strzelać do organisty” oraz powieść „Moje życie z Marlonem Brando”. Jej książki cieszą się powodzeniem wśród czytelników nie tylko w Polsce, ale też na świecie; zostały przetłumaczone na szesnaście języków. „Zabójca” to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Opis okładkowy „ obiecywał” wiele, ale chyba pierwszy raz boleśnie odczułam prawdziwość stwierdzenia „nie sądź książki po okładce”, a raczej po opisie.

Główną bohaterką powieści jest dwudziestoczteroletnia dziennikarka Joanna Padlewska, którą poznajemy podczas podróży do Zakopanego. Kobieta jedzie tam w celu przeprowadzenia wywiadu z salową, która stała się pionkiem w rozgrywkach CBA. W pociągu jej uwagę przykuwa tajemniczy i milczący mężczyzna. Zainteresowanie reporterki potęguje się, kiedy po opuszczeniu środka lokomocji człowiek ten wykonuje na peronie bardzo dziwny gest. Wiedziona dziennikarskim przeczuciem postanawia go śledzić, ciekawość staje się motorem do działania, ale czy Joanna jest przygotowana na niespodziankę, jaką szykuje jej los?


Joanny życie nie rozpieszczało i chyba najbardziej zawiedli ją mężczyźni. Najpierw ojciec, który odszedł, a potem kolejni partnerzy. Dlatego od kilku lat jest zatwardziałą singielką, która całkowicie poświęca się pracy. I jest w tym naprawdę dobra, a jej reportaże i artykuły zdobywają uznanie. Nie boi się wyzwań i ufa swojej intuicji. Spotkanie Adama niewątpliwie wprowadziło jej życie na nowe tory, a każda kolejna informacja o nim i jego przeszłości wzbudza w niej coraz cieplejsze uczucia i nawet nie zauważa, kiedy jej serce zaczyna bić mocnej. Adam – człowiek z bardzo pokaźnym bagażem doświadczeń, który wydaje się zbyt wielki, jak na jedne barki. Pogodzony z losem, nie rozpamiętuje i mimo odniesionych ran próbuje żyć normalnie. Znajomość z dziewczyną jest dla niego szansą na zrzucenie brzemienia, ale mówienie o przeszłości przynosi trud, dlatego pozwala jej przeczytać prowadzone dzienniki.

Ta historia ma w sobie potencjał, a pomysł na fabułę przypadł mi do gustu, jednak bardzo zawiodłam się na samej realizacji. Portrety psychologiczne bohaterów nie zostały dopracowane z należytą starannością. Choć na tej płaszczyźnie lepiej wypada Adam, dający dość dobrze poznać się poprzez prowadzone zapiski. Nie miałam problemu ze zrozumieniem, że wydarzenia z przeszłości sprawiły, iż zamknął się w sobie i nie był skłonny do wylewności, ale jeżeli bohater mówi o wielkim uczuciu i nie ujawnia żadnych emocji to ja mu nie wierzę. Podobnie jest z Joanną, która mimo że jest narratorem powieści nie "pokazała" mi zbyt wielu doznań. Mało tego, nie dopuszczała mnie do swoich przemyśleń, dylematów, czy wątpliwości, choć jej wybrankowi daleko było do ideału. Miałam wrażenie, że po kilku spotkaniach nagle dostała olśnienia „kocham” nie zdradzając wcześniej żadnych symptomów. Moim zdaniem wątek miłosny potraktowany został zbyt powierzchownie, a przez to relacja między bohaterami straciła na wiarygodności.

Konstrukcja fabuły powoduje, że ciekawość czytelnika szybko zostaje rozbudzona i z zainteresowaniem odkrywa sekrety Adama. Jednak w tym miejscu pisarka narzuciła zbyt szybkie tempo nie rozwijając ważnych elementów w odpowiednim stopniu lub przedstawiając je zbyt ogólnikowo. I choć wszystko jest na swoim miejscu, a przebieg wydarzeń układa się w logiczną całość to zdawkowe potraktowanie niektórych wątków pozostawia odbiorcę z dużym niedosytem. Prosty styl autorki, skąpe opisy i niewyszukane, a momentami sztampowe dialogi też nie wynoszą odbiorcy na szczyt literackich wrażeń.

Nie podobała mi się też prezentacja mentalności mieszkańców Podhala, których czytelnik poznaje oczami głównej bohaterki. Jej opinia nie jest najlepsza, gdyż uważa ich za zawistnych, nieustępliwych pijaków, którzy za wszelką cenę dochodzą sprawiedliwości i zaciekle bronią swoich racji. I choć trudno mi ten wizerunek zweryfikować, to mam wrażenie, że jest on dość mocno przesadzony, bo choć w każdej grupie etnicznej mogą znajdować się tego typu jednostki, to takie uogólnianie jest bardzo krzywdzące.

Muszę przyznać, że już dawno książka nie zawiodła mnie na tak wielu płaszczyznach. Opis okładkowy kusił miłością, zdradą, przerażającą tajemnicą i przebaczeniem i choć nie było w tym słowa kłamstwa, to czuję się oszukana. Nastawiłam się na emocje, mętlik w głowie i głęboką refleksję, a dostałam „nieprzyprawioną”, lekką, trochę naiwną opowieść, w której było więcej wad niż zalet.

Cytat  "(...) nie należy nikogo sądzić po pozorach. Jeśli ktoś trzyma w ręku zakrwawiony nóż, to nie znaczy, że kogoś zabił."

Ze strony Wydawnictwa:


Maria Nurowska, pisząc tę powieść, czerpała inspirację z prawdziwych historii, które zdarzyły się na Podhalu.

"Zabójca" to historia Joanny Padlewskiej, młodej dziennikarki, w drodze do Zakopanego spotykającej tajemniczego mężczyznę. Zaintrygowana zachowaniem współpasażera kobieta, pod pretekstem pisania reportażu o Polakach, którzy wrócili z Ameryki, postanawia za wszelką cenę poznać historię Adama Madeja.

Wkrótce dowiaduje się, że spędził wiele lat w więzieniu San Quentin, które jest jednym z najcięższych więzień w USA. Trafił tam za zabójstwo, ale czy na pewno?

Z czasem Joanna zaprzyjaźnia się z Adamem, pomaga mu odbudować dom i stopniowo odkrywa, dlaczego trafił do więzienia i co tam przeżył. Adam powierza jej prowadzone przez lata zapiski więzienne, których lektura pozwala jej poznać prawdę o tym wyjątkowym człowieku. Wkrótce Joanna uświadamia sobie, że to, co czuje do Adama, to nie tylko przyjaźń.

Czy będzie potrafiła przekonać go, że ktoś taki jak on jest zdolny do miłości?

Niespodziewanie jednak sprawy się komplikują, wydawca Joanny publikuje nieautoryzowany wywiad, a zraniony Adam postanawia zerwać z Joanną wszelkie kontakty.

Czy Joannie uda się go odszukać?

Czy po tym, co się stało, potrafią jeszcze być razem?

Historia miłosna, jakiej jeszcze nie było.


Tytuł: Zabójca
Autor Maria Nurowska
Wydawnictwo: ZNAK
Liczba stron: 288
Data wydania: 2014-01-14
Za książkę dziękuję Wydawnictwu ZNAK oraz Portalowi Sztukater




38 komentarzy:

  1. Na początku recenzji - myślałam, że będzie dobrze, bo zaciekawiła mnie fabuła... szkoda tych mankamentów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo ta książka miała duży potencjał

      Usuń
  2. Do Nurowskiej nie przekonam się nigdy. Chyba bardziej chodzi o styl pisania, niż o same historie...
    Podoba mi się cytat z Twojej recenzji, ale widzę, że i Ciebie Nurowska zawiodła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawiodłam się, ale spróbuję sięgnąć po jeszcze jedną książkę autorki

      Usuń
  3. Czyli nie dla mnie.
    Podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam - szczerze polecam wszystkim

    OdpowiedzUsuń
  5. O tej książce jest dość głośno, ale chyba na razie sobie ją podaruję, skoro tyle mankamentów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ta "chłodność" bohaterów Nurowskiej jest dosyć charakterystyczna :) często wydaje się, ze brak w nich uczuć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię bohaterów z krwi i kości, nieidealnych, ale z charakterem i zdolnych do uczuć

      Usuń
  7. Nie czytałam zupełnie nic tej autorki. Wstyd. będzie trzeba to zmienic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto spróbować, ale na początek może lepiej wybrać inną powieść :)

      Usuń
  8. Bardzo lubię książki tej autorki. Tej jeszcze nie czytałam. Ciekawe czy i ja się zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam kiedyś ,,Drzwi do piekła'' tej autorki i niestety owa książka bardzo mnie rozczarowała, dlatego nie mam ochoty na powtórkę z rozrywki tym bardziej, że piszesz, iż ,,Zabójca'' zwiódł cię na tak wielu płaszczyznach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie Nurowska zawiodła "Drzwiami do piekła" i chyba nie mam już ochoty sięgać po żadną jej książkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. szkoda, że dobry pomysł nie poszedł w parze z interesującą kreacją bohaterów. osobiście prozy Nurowskiej jeszcze nie znam, ale będę pamiętać by nie zaczynać z nią przygody od Zabójcy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam nic tej autorki i nie wiem, czy w ogóle po coś sięgnę bo boję się, że tylko zmarnuję swój czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie warto zrażać się osobiście nie sprawdzając, bo z jakiegoś powodu autorka uzyskała uznanie, a ta powieść akurat należy do słabszych.

      Usuń
  13. Zakupiłam ostatnio dwie książki Nurowskiej i jestem ich ciekawa. Szkoda, że się rozczarowałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawe Twoich wrażeń i czekam na recenzje

      Usuń
  14. Z książek Nurowskiej najpierw przeczytałam powieść dla młodzieży pt. "Reszta świata" o chorej dziewczynie. I to pierwsze spotkanie z Nurowską było udane. Ale kolejne... szkoda gadać. Rozczarowanie za rozczarowaniem. Nie pojmuję, dlaczego ta pisarka cieszy się powodzeniem. Bardzo kiepski styl, nieprzekonujące postacie. Najgorsza z jej książek to "Sprawa Niny S". Kiedyś czytałam wywiad z Nurowską, z którego wynikało, że uważa się ona za pisarkę bardzo dobrą, lecz niedocenioną w Polsce, na którą krytycy się uwzięli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, krytycy i recenzenci nic tylko krytykują zamiast doceniać... :)

      Usuń
  15. Hm... Ostatnio spotkałam się z bardziej przychylną recenzją odnośnie tej książki. Twoim rozczarowaniem nie zraziłam się, ponieważ bardzo lubię Nurowską i jej książki. Mam już kilka z nich za sobą i ja sama jeszcze się nie rozczarowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zdanie jest subiektywne, ale mam nadzieję, że Tobie książka przypadnie do gustu. W Literaturze cudowne jest to, że jeden test może wywołać tyle różnorodnych wrażeń i każdy może odbierać go inaczej :)

      Usuń
  16. fabuła zapowiada się ciekawie , poczekam aż książka będzie w bibliotece ;)

    http://czytaniemoimhobby.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam wielką chęć na tę książkę. Zachęciłaś mnie! :D
    Mam nadzieję, że szybko ją przeczytam xD
    Pozdrawiam Kochana :* :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Planowałam kupić tę książkę, więc cieszę się, że natrafiłam na Twoją recenzję. Ostatnio coraz częściej spotykam się z krytycznymi opiniami na temat naszych górali. Od razu zaznaczę, że absolutnie się z tym nie zgadzam. W Tatrach jestem co roku i jeszcze mi się nie zdarzyło, bym doznała jakichś nieprzyjemności ze strony Podhalan. Wręcz przeciwnie, wszyscy próbują się zaprzyjaźniać i częstują mnie herbatą i oscypkami (!). Wiem, że trochę zeszłam z tematu, ale górali będę broniła zawsze i wszędzie. To fantastyczni ludzie, a mendy można spotkać w każdej większej grupy ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam o góralach, bo ciśnienie mi skoczyło na takie uogólnienia :)

      Usuń
  19. Nie, nie .. Będę omijać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo lubię książki Nurowskiej, ale przecież nie wszystkim muszą się podobać. Ja po te pozycje na pewno sięgnę :)

    Przy okazji zapraszam Cię do mojego wyzwania autorskiego
    http://babskieczytadla.blogspot.com/p/autorskie-wyzywanie-europa-da-sie-lubic.html
    Zamierzam troszkę je zmienić, żeby było łatwiejsze i ciekawsze. Jutro pojawi się notka o tym na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie- jeden tekst, a ilu czytelników, tyle możliwości odbioru :)

      Usuń
  21. Tej książki akurat nie znam, ale czytałam dwie inne i odniosłam podobne wrażenie. Pomysły są świetne, gorzej z wykonaniem.

    OdpowiedzUsuń
  22. I tak nie miałam w planach lektury tej książki, ale dobrze wiedzieć, ze nic nie straciłam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam dwie inne książki tej autorki i mi się one podobały, lecz tej jeszcze nie czytałam i nie wiem czy będę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytałam jedną książkę Nurowskiej i bardzo mi się podobała. Mam ochotę na kolejne, ale zastanawiam się czy ta sprosta ona moim oczekiwaniom.

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytałam "Drzwi do piekła" oraz jej kontynuację. Możliwe, że dam szansę najnowszej książce autorki.

    OdpowiedzUsuń
  26. A zapowiadała się tak super, szkoda, że książka niedopracowana..

    OdpowiedzUsuń
  27. Chyba jednak odpuszczę sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  28. Lubię tę autorkę, jestem nie mile zaskoczona, bowiem Nurowska umie dobrze pisać, ale może coś nie wyszło tak jak trzeba, zdarza się najlepszym.

    OdpowiedzUsuń