poniedziałek, 30 grudnia 2013

Mechaniczny książę

Uwielbiam to cudowne uczucie niedosytu i mętliku w głowie, jakie pozostaje po lekturze niektórych książek, ale jeszcze bardziej lubię, kiedy na półce leży antidotum na moją rozbudzoną ciekawość. Tak też było w przypadku serii „Diabelskie maszyny”, kiedy po skończeniu „Mechanicznego anioła” mogłam od razu sięgnąć po „Mechanicznego księcia” zamiast skręcać się z niezaspokojonego czytelniczego głodu.

„Mechaniczny książę” to drugi tom cyklu „Diabelskie maszyny”. Po ostatnich wydarzeniach schwytanie Mortmaina staje się nadrzędnym celem Nocnych Łowców. Nie jest jednak łatwo walczyć ze złem kiedy inni rzucają kłody pod nogi i obwiniają przełożoną Instytutu o niekompetencję. Stanowisko Charlotte i jej męża jest zagrożone, a dwutygodniowy termin wyznaczony przez Konsula na załatwienie sprawy wydaje się nierealnym wyzwaniem. Kobieta może liczyć na wsparcie najbliższych, ale czy to wystarczy, żeby wygrać walkę, gdy zdrajca jest na wyciągnięcie ręki, brat Tess uparcie dąży do wytyczonego celu, sprawca „nieszczęść” rozpłynął się w powietrzu, a niektórzy ulegają porywom serca?


W tej części czytelnik jeszcze głębiej wchodzi w przedstawioną historię i choć na niektóre pytania udaje mu się uzyskać odpowiedź oraz poznaje motywy działania części bohaterów, to autorka znów bardzo sprytnie nim manipuluje podrzucając informacje mobilizujące do snucia teorii, które za moment jednym ruchem burzy niczym domek z kart. Niejednokrotnie byłam zaskoczona biegiem wydarzeń, ale też zachowaniem i postawą bohaterów. Choć akcja nie przybiera zawrotnego tempa, czytelnik przez cały czas jest pobudzany do odkrywania kolejnych sekretów, tajemnic z przeszłości, które momentami wprowadzają więcej niewiadomych niż wyjaśnień.

Podczas lektury na brak atrakcji trudno narzekać, ponieważ autorka zadbała o urozmaicenie życia bohaterów, komplikując ich wzajemne relacje. Dopuściła do głosu serca, które były głuche na argumenty rozumu i popychały niektórych do nieoczekiwanych zachowań. W tej powieści trójkąt miłosny przybiera na sile, a każde połączenie dwóch wierzchołków może przynieść więcej cierpienia niż zysku. Uczucia to jednak nie jedyny problem, przed jakim staną młodzi bohaterowie, ponieważ większość z nich będzie musiała zmierzyć się ze swoją przeszłością oraz prawdą, która nie zawsze jest piękna, chwalebna, lecz czasem przynosi ból i cierpienie.

Kolejny raz bohaterowie bardzo dobrze sprawdzili się w swoich rolach. I choć najwięcej sympatii wzbudziła we mnie Sophie, której wzrok sięgał pond Podziemny Świat, to byłam pełna podziwu dla Tess za jej odwagę, determinację i umiejętność dokonywania właściwych wyborów. Nie zawiódł mnie też Will, który wreszcie odważył się pokazać swoje prawdziwe oblicze i okazał się młodym mężczyzną z charakterem, dojrzałym ponad przeciętność, a że czasem „wychodził” z niego wredny i złośliwy padalec - no cóż, nikt nie jest idealny. Nie zabrakło również nowych postaci, które w mniejszym lub większym stopniu wpłynęły na rozwój wypadków.

Choć po lekturze „Mechanicznego księcia” wiem więcej i coraz bardziej rozumiem rozterki i postępowanie bohaterów, to na koniec autorka znów pozostawiła mnie z niedosytem i rozbudzoną ciekawością. W momencie, kiedy większość elementów układanki znalazła się na właściwym miejscu, pojawiły się nowe okoliczności, które pozwalają mi sądzić, że w kolejny tom nie grozi znudzeniem i nic ostatecznie nie zostało przesądzone.

Cassandra Clare jest bardzo świadomą pisarką, która konstruuje fabułę w bardzo przemyślany sposób, aby maksymalnie oddziaływać na czytelnika. Nie meczy go zbędnymi detalami, ale czaruje wykreowaną rzeczywistością i bohaterami z charakterem. Dozuje napięcie, pobudza do przemyśleń i kusi sekretami tajemnicami i niedomówieniami. Tworzy fantastyczne historie, od których nie sposób się oderwać i wprawia czytelnika w osłupienie, kiedy w kilka godzin bez najmniejszego wysiłku, a za to z największą przyjemnością pokonuje prawie pięćset stron tekstu.

Dla mnie „Mechaniczny anioł” był przystawką, „Mechaniczny książę” to danie główne, a ja zabieram się za deser w postaci „Mechanicznej księżniczki”. Jeżeli zastawiacie się, czy warto sięgnąć po tę serię, to mogę Wam zdradzić, że dla mnie była to fascynująca i niezapomniana przygoda – Polecam.

Cytat "Czy jeśli człowiek długo przed czymś się broni, traci to zupełnie? Czy jeśli nikomu na tobie nie zależy, w ogóle istniejesz?”

Ze strony Wydawnictwa:
 
W magicznym podziemnym świecie wiktoriańskiego Londynu Tessa znalazła bezpieczne schronienie u Nocnych Łowców. Jednakże bezpieczeństwo okazuje się nietrwałe, kiedy grupa podstępnych członków Clave zaczyna spiskować, żeby odsunąć jej protektorkę Charlotte od kierowania Instytutem. Gdyby Charlotte straciła stanowisko, Tessa znalazłaby się na ulicy… jako łatwa zdobycz dla Mistrza, który chce wykorzystać jej moc do własnych celów. 

Z pomocą przystojnego i autodestrukcyjnego Willa oraz zakochanego w niej Jema Tessa odkrywa, że wojna Mistrza z Nocnymi Łowcami wynika z osobistych pobudek. Mistrz obwinia ich o spowodowanie tragedii, która zniszczyła mu życie. Żeby poznać tajemnice przeszłości, cała trójka odbywa podróże do mglistego Yorkshire, do rezydencji, w której kryją się nieopisane okropieństwa; do londyńskich slumsów i zaczarowanej sali balowej, gdzie Tessa odkrywa, że prawda o jej pochodzeniu jest bardziej złowieszcza, niż przypuszczała. Kiedy troje przyjaciół spotyka mechanicznego demona, który przekazuje Willowi ostrzeżenie, uświadamiają sobie oni, że Mistrz wie o każdym ich kroku… i że ktoś ich zdradził. Tessa zaczyna zdawać sobie sprawę, że jej serce bije coraz mocniej dla Jema, choć nadal dręczy ją tęsknota za Willem, mimo jego mrocznych nastrojów. Coś jednak zmienia się w Willu, kruszeje mur, który wokół siebie zbudował. Czy odnalezienie Mistrza uwolni Willa od  sekretów i da Tessie odpowiedzi na pytania, kim jest i dlaczego się urodziła? 

Kiedy poszukiwania Mistrza i prawdy narażają przyjaciół na niebezpieczeństwo, Tessa odkrywa, że połączenie miłości i kłamstw może zdeprawować nawet najczystsze serce.

Tytuł: Mechaniczny ksiażę
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 464
Data wydania: 2013-11-20
Link do książki: Mechaniczny książę
Mechaniczny anioł










 

Za książkę dziękuję wydawnictwu MAG

32 komentarze:

  1. Widzę, że konsekwentnie poznajesz po kolei serię „Danielskie maszyny”. Ja też być może kiedyś po nią sięgnę, ale jeszcze nie teraz, bo mam w planach inne powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babska ciekawość nie pozwala mi na inne postepowanie

      Usuń
  2. Raczej mnie nie ciągnie do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przeczytać tę sagę! :D
    Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam wiele opinii na temat tej części i zdania są nieco podzielone. Tobie akurat się podobało, a niedawno na innym blogu dziewczyna pisała, że to maleńka rysa na szkle, która zabolała. Cóż, każdy ma inne zdanie. Ja jednak dalej jestem ciekawa tej trylogii.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że tyle ile czytelników, tyle odczuć i najlepiej samemu sprawdzić jak to jest z tą serią

      Usuń
  5. Tak wychwalasz te książki, że chyba za szybko zrezygnowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zdania, że warto dać jej szansę

      Usuń
  6. Muszę koniecznie przeczytać! Od dłuższego czasu już mnie ciągnie do tej książki.

    http://shelf-of-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham tą serię! Lecz po Mechanicznej Księzniczce chodziłam jak zombie przez cały kolejny tydzień.. Cassie mnie zabiła! ^^

    wyrazajac-siebie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero zaczęłam ten tom, a perspektywa zamiany w zombie jest kusząc :)

      Usuń
  8. kolejna książka z serii - zaostrzasz apetyt;PPP pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę jak najszybciej sięgnąć po "Mechanicznego księcia", póki co przeczytałam jedynie pierwszą część "Diabelskich maszyn". Zdecydowanie bardziej podobają mi się "Dary anioła", ale i tak uwielbiam wszystko, co związane z Nocnymi Łowcami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chcę, chcę chcę!! :)
    Świetna książka dlatego mam ochotę na nią :)
    Pozdrawiam,
    Natalia :3

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja to sama nie wiem czy chcę zagłębiać się w kolejną serie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten tom spodobał mi się chyba jeszcze bardziej niż pierwszy, cudowna historia. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój Książę już czeka na mnie na półce i czytałam tę recenzję z lekką obawą... ale teraz tylko jeszcze bardziej mam na niego ochotę!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ah .. Mój apetyt tylko ciągle wzrasta :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się z Tobą, świetna seria :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. To chyba jedna z nielicznych recenzji która sprawiła, że mam ochotę sięgnąć najpierw po drugi tom serii :P Jednak porządek musi być, a ja muszę być cierpliwa, choć niesamowicie mnie zaintrygowałaś
    Pozdrawiam :)
    izkalysa

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja dawno temu przeczytałam tylko pierwszą część Darów Anioła. Podobało się, dlatego chętnie przeczytam pozostałe książki Clare :)

    OdpowiedzUsuń
  18. A mnie ciągnie do tej serii :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekaiw mnie ta seria. Serdeczności w 2014r. Pozdrawiam x.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i też wszystkiego dobrego życzę w 2014 roku

      Usuń
  20. Dobrze mieć pod ręką parę książek z ciekawej serii, ale potem zawsze się to niewyspaniem kończy (nie wiem, jak ty, ale ja, jak już się do dobrej serii dorwę, to się nie mogę oderwać ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, od niektórych serii trudno się oderwać i rodzi się pragnienie by trwały w nieskończoność, tylko jak tu przekonać pisarza, by nie kończył...

      Usuń
  21. Kusisz, oj kusisz choć literatura wydaje się bardzo kobieca

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja w sumie to nie wiem, co sądzić o tej serii. Na razie mam pełno innych książek, ale może kiedyś po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń