piątek, 17 kwietnia 2015

Fabryczna Zona - Sztywny

Michał Gołkowski to już w świecie postapo uznana marka.

Nie byłby jednak sobą, gdyby nie spróbował namieszać w swoim ulubionym gatunku.

Jego bohater to nie bohater, to zwykły żul i łajdak bez skrupułów, a przy okazji Stalker.

Sztywny jest bandytą, chociaż sam za takiego się nie uważa.

Gdyby spytać jego samego, to jest po prostu jednym z lokalnych ziomali, robiących różne rzeczy żeby przeżyć – najprostszą z nich jest wejście do Zony i przyniesienie stamtąd tego, co zażyczy sobie zamawiający.

Bez zadawania pytań.

A to, że czasem wejdzie się we trzech, a wyjdzie samemu... No cóż, gówno chodzi po ludziach

 Nowa książka Michała Gołkowskiego osadzona w kultowym uniwersum „Stalkera” jest zupełnie wyjątkowa i kompletnie miażdży, to zadawałoby się, znane uniwersum. Nietypowy bohater, dosadny i soczysty język oraz akcja, która wywraca na nice postrzeganie dobra i zła.

PREMIERA 29.04.2015

 Sztywny


Sztywny jest bandytą, chociaż sam za takiego się nie uważa.

Gdyby spytać jego samego, to jest po prostu jednym z lokalnych ziomali, robiących różne rzeczy żeby przeżyć – najprostszą z nich jest wejście do Zony i przyniesienie stamtąd tego, co zażyczy sobie zamawiający. Bez zadawania pytań. A to, że czasem wejdzie się we trzech, a wyjdzie samemu... No cóż, gówno chodzi po ludziach.

Główny bohater Sztywny jest dresiarzem w prawdziwym tego słowa znaczeniu: dziewczyny, imprezy broń i ciemne sprawy to jego codzienność. Życie leci jak szalony teledysk ukraińskiego rapera.. Wyprawy do Zony służą napchaniu kieszeni żeby mieć hajs na coraz bardziej odjechane przyjemności. Ostatnio wszytko się po.…ło. Trzeba zabrać kupę szmalu albo do piachu. W świecie gangsterki nie łamie się bezkarnie obietnic. Miałeś przynieść fanta z Zony to przynieś albo masz przesrane. Kumple albo martwi albo poznikali. Może to złe decyzje a może za bardzo wyrywna ręka, każdy chce Sztywnego zabić, a i on nie pozostaje dłużny więc trup ściele się gęsto. Niestety z dnia na dzień Stalker zdaje się zmierzać dziarskim krokiem do grobu wykopanego gdzieś na wysypisku. Ale może wystarczy sto gram i „ Ch.. ze wszystkim, jakoś to będzie. Życie się ułoży”. Pistolet w garści jest, desperacja też, no to do dzieła , czas kogoś rozwalić.

6 komentarzy:

  1. Raczej nie dla mnie, aczkolwiek nie mówię, nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poczekam na pierwsze recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na chwilę obecną nie, ale nie wiem co będzie w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak będę miała okazję to zerknę ;)

    OdpowiedzUsuń