czwartek, 7 lipca 2016

Nigdy tak naprawdę nie jesteśmy panami naszego losu

Sagi rodzinne oraz powieści z historią rodów w tle niewątpliwie są ciekawą propozycją dla czytelników lubiących obserwować koleje życia i perypetie spokrewnionych ze sobą osób. I choć dzieje następujących po sobie pokoleń są w pewnym sensie wypadkową ich własnych decyzji oraz działań ich przodków, to często okazuje się, że otrzymane dziedzictwo to nie tylko kultura, tradycja, dobra materialne czy tytuły.

W powieści „Róża północy” Lucinda Riley – irlandzka pisarka, której tytuły gościły nie tylko na listach bestsellerów „New York Timesa” zabiera czytelnika w stuletnią podróż mającą początek w 1911 roku w Dżajpurze, a koniec w 2011 roku w Londynie. I wiedzie go ze wspaniałych pałaców indyjskich maharadżów do majestatycznych angielskich rezydencji by pokazać losy niezwyklej dziewczyny, która przez sto lat pakowała bagaż doświadczeń by przekonać się, że ludzie są skomplikowani, a ich dusze bywają raczej szare niż czarno-białe. A tam gdzie człowiek spodziewa się dobra można znaleźć również zło i gdzie widać tylko zło może być też trochę dobra.


Bohaterką powieści jest Anahita Chaval, która ma ważny powód by spisać historię swojego życia. Przed śmiercią przekazuje ją prawnukowi i jednocześnie powierza mu bardzo ważną misję. Ale czy skupiony na pracy zawodowej i biznesie Ari znajdzie czas by spełnić ostatnią prośbę prababki? I czy podążając śladami przeszłości odnajdzie to czego szuka? A może los ma wobec niego zupełnie inne plany?

Ari potrzebuje aż dziesięciu lat by zajrzeć do zapisków prababki, ale wystarczyło kilka stron by mężczyzna pozostawił swoje dotychczasowe życie i wyruszył w podróż nie tylko do Anglii, ale też do przeszłości, która kryje w sobie mniej lub bardziej mroczne tajemnice i sprawiła, że losy jego rodziny potoczyły się takim, a nie innym torem. Okazuje się, że życie człowieka nie jest jedynie równaniem wielu zmiennych, ale również wypadkową działań i decyzji osób trzecich. Egzystencja Anahity choć nie była usłana różami i zmuszała kobietę do dokonywania trudnych wyborów oraz walki z przeciwnościami losu, obfitowała także w pozytywne doświadczenia i chwile szczęścia, choć zapłaciła za nie wysoką cenę. Ale czy miłość nie jest warta ponoszenia największych kosztów?

Autorka w bardzo plastyczny sposób pokazuje życie kobiet na początku XX wieku, kiedy majątek i pochodzenie mają większe znaczenie niż uczucia. Aranżowane małżeństwa, hierarchię społeczną i piramidę priorytetów, które wpływają na dwulicowość ówczesnej rzeczywistości i sprawiają, że sam człowiek ginie gdzieś między dobrem rodziny, honorem czy polityczną poprawnością. Lucinda Riley dotyka bardzo delikatnej materii, by pokazać odbiorcy, że nie zawsze jesteśmy kowalami własnego losu, a szczęście może być bardzo kruche i ulotne. Doświadcza wykreowane postacie i splata ich losy w sposób sprawiający, że do samego końca bieg wydarzeń nie jest przesądzony, a przysłowiowy as zostaje wyłożony dopiero na ostatniej stronie wywołując w czytelniku falę różnorodnych i skrajnych emocji.

„Róża północy” to trzymająca w napięciu i niepewności, niezwykła, wielowątkowa i wielowymiarowa opowieść o różnych odcieniach miłości oraz skomplikowanych relacjach międzyludzkich. To niebanalna podróż do Brytyjskich Indii, ale również spotkanie z książętami i wytwornymi angielskimi lordami i damami. Historia dziewczyny poznającej słodko – gorzki smak miłości, która przychodzi nieproszona i odmienia bieg życia człowieka. Książkę polecam wszystkim, którzy lubią barwne, niesztampowe i zaskakujące podróże do przeszłości i nie boją się odkrywać mrocznych tajemnic i sekretów, a także obcować z ludźmi o silnych charakterach, którzy potrafią bez skrupułów dążyć do zamierzonych celów bez względu na cenę, jaką przyjdzie im za to zapłacić.

Cytat: „(...)Ari, historia, którą trzymasz w rękach, to moja przeszłość, ale i twoja przyszłość.”

Ze strony wydawnictwa: 

ORIENTALNA PIĘKNOŚĆ, DZIEDZIC PODUPADŁEJ FORTUNY I KOBIETA, KTÓRA CHCE ZABIĆ ICH MIŁOŚĆ!

Sędziwa Hinduska, Anahita Chaval, w dniu swoich setnych urodzin, przekazuje prawnukowi manuskrypt, w którym opisała  historię swojego życia. Młody Ari Malik, skoncentrowany na pracy i karierze, chowa babcine opowieści do szuflady. Po latach, spełniony w życiu zawodowym, ale rozczarowany swoim życiem osobistym, sięga po wspomnienia Anahity. Podążając tropami tajemnic przeszłości trafia z upalnych kolorowych Indii do ponurej i mrocznej rezydencji Astbury w angielskim hrabstwie Devon. Tam poznaje jej tajemniczego właściciela i … gwiazdę filmową z Hollywood. Mroczne sekrety, które kładą się cieniem na historii szlachetnego rodu Astbury, połączą ich losy.

„Róża północy”, to książka o skomplikowanej współzależności ludzkich losów, potędze przekazywanego z pokolenia na pokolenie niezwykłego daru intuicji i jasnowidzenia, bogatych indyjskich dziedziczkach, wytwornych angielskich lordach i ogromnej sile miłości.



Tytuł: Róża północy
Autor: Lucinda Riley
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 576
Data wydania: 2016-06-15
Link do książki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1662,3685,roza-polnocy.html
Za książkę dziękuję Wydawnictwu  Albatros

8 komentarzy:

  1. Czuję się zainteresowana :3
    Słodko-gorzki smak miłości <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno przeczytam w wolnej chwili!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zauważyłam, że saga rodzinna, gatunek swoją drogą dość wymagający - nie tylko talentu pisarskiego samego w sobie, ale też wnikliwości i doskonałego zmysłu obserwatora, czy patrzenia "panoramicznego" na relacje międzyludzkie itp itd. Natomiast swego czasu cieszył się tak dużą popularnością, że coraz więcej autorek (częściej niż autorów) - amatorek próbowało swoich sił w jego obrębie i nie wychodziło to dobrze. Skutki są takie, że nietrudno trafić na sagę, na której się zawiedziesz. Szczególną fanką gatunku nie jestem, także może mnie to nieszczęście omija, ale przy wyborze powieści bardzo bym uważała

    https://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie czytam, więc nie wczytuję się dokładniej w tekst recenzji - ale wrócę do niego by porównać wrażenia z lektury ;)
    P.S.: Nie podejrzewałam, że tak prędko była dziewczyna bohatera wyjdzie za mąż. Ten zwrot akcji absolutnie mnie zaskoczył!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również to posunięcie Lali zaskoczyło, ale autorka świetnie je uzasadniła i w sumie po wyłuszczeniu argumentów rozumiem bohaterkę, choć mnie w jej sytuacji pewnie zabrakłoby odwagi i czekałabym, aż Ari zdecyduje się zrobić kolejny krok

      Usuń
  5. Ja bardzo lubię barwę powieści z przeszłości, więc z przyjemnością sięgnęłabym po ten tytuł :D

    OdpowiedzUsuń